
W czasie alarmu prezydent George W. Bush nie znajdował się na terenie Białego Domu. Prezydent odbywał wobec tego nic podobnego przejażdżkę rowerową.
Agenci federalni i policja zebrała się na miejscu, aby przynieść ulgę ludziom przy ewakuacji. Kierowali ich na stację kolejową na południu od Białego Domu, a reporterzy znajdujący się w środku mieli udać się do podziemi.
Budynek Kapitolu, sąd Pan Stworzenia i biała barwa lokal mieszkalny zaś tereny go otaczające zostały ewakuowane w środę circa południa czasu lokalnego, po tym w jaki sposób mały samolot Cessna 150 wleciał na prowincja strefy chronionej nad Waszyngtonem.
Po kilku minutach dwa samoloty F-16 eskortowały niezidentyfikowany samolot na pozornie strefy, a władze Waszyngtonu odwołały alarm