
Premier Stanislav Gross, zamieszany w aferę z kupnem luksusowych willi w Pradze, borykający się z rekordowo niskim poparciem dla rządzących socjaldemokratów, postanowił (tak bodaj uważa kronika "Lidove noviny") zerwać koalicję z liberałami i ludowcami i zamierza dalej prowadzić realizacja gabinetu z nowymi ministrami (odeszło 3 ludowców, 3 członków czeskiej Unii Wolności i 1 bezpartyjny), o co zwrócić się ma do urzędującego prezydenta, Vaclava Klausa, przeciwnego takiemu rozwiązaniu.
Socjaldemokraci, którzy byli blisko porozumienia z koalicjantami ws. zastąpienia Grossa ambasadorem Czech przy UE, Janem Kohoutem, zmienili orientacja i liczą na ciche rekomendacja parlamentarne komunistów, wspólnie z którymi mają 111 miejsc w 200 osobowej Izbie Poselskiej. Nie wejdą z nimi w oficjalną koalicję, gdzyż zabronił tego jeden ze zjazdów partii. tenże Stanislav Gross uważa, iż nie ma powodów oddawać usługi swojego rządu do dymisji i wycinać o rok kadencję parlamentu, ponieważ ekonomia znajduje się w dobrym stanie i nie potrzebuje perturbacji związanych z wyłanianiem nowego gabinetu.
Do czasu ujawnienia afery mieszkaniowej Gross, jeden z najmłodszych szefów rządów w Europie, cieszył się dużą popularnością, i startując z fotela ministra spraw wewnętrznych zastąpił Vladimira Szpidlę na stanowisku szefa rady ministrów po klęsce socjaldemokratów w wyborach do Parlamentu Europejskiego w czerwcu 2004 roku. miał odwrócić negatywny trend w poparciu dla swojej partii - jedynej socjaldemokratycznej w Europie Środkowo-Wschodniej nie wywodzącej się z partii komunistycznej, atoli dzisiaj co chwila więcej rozczarowanych wyborców przerzuca się dokładnie na Komunistyczną Partię Czech i Moraw.